Chodź opowiem ci bajeczkę…
Jak mówi legenda…Sto lat temu po raz ostatni Japonię nawiedził straszny i potężny ośmiogłowy demon Orochi, który terroryzował ludność i niszczył świat pozbawiając go kolorów. Wtedy też, bóg w postaci wilka – Shiranui, wraz z najdzielniejszym wojownikiem z wioski Kamui – Nagim, pokonali demona i uratowali dziewicę złożoną w ofierze. Przez kolejne 100 lat ludność zamieszkująca Nippon żyła spokojnie. Wydawać by się mogło, że Shiraniu wraz z Nagim raz na zawsze pozbyli się Orochiego. Świat nie potrzebował już ani bohaterów ani bogów, do których wiara z każdym dniem słabła. Jednak Orochi nie daje o sobie zapomnieć i ponownie spowija mrokiem krainy Nipponu. Tak jak mówi legenda przybędzie kolejny wojownik i odrodzi się nowy bóg, aby zwalczyć demona…

Amaterasu, źródle wszelkiego dobra i matko nas wszystkich.
…w tej roli japońska bogini słońca Amaterasu (z jap. Świecąca na Niebie), która pod postacią wilka ma za zadanie a) pokonać Orochiego, jak 100 lat temu zrobił to Shiranui b) przywrócić światu kolory c) sprawić by ludzie znowu uwierzyli w bogów.
Ammy (zdrobnienie jej imienia) nie jest takim zwykłym wilkiem, bo jest obdarzona ludzkimi cechami i często na jej twarzy (pysku ?) widnieje uśmieszek, a najczęściej mina „olewam to”, gdyż nasza wilczyca nie pali się zbytnio do roboty.
Amaterasu nie podróżuje sama. Już od pierwszej chwili towarzyszy nam mały (na oko mniej niż 1 cm wysokości) „robaczek” Issun, który sam zwie się Wędrownym Artystą. Jego towarzystwo okaże się bardzo przydatne, bo Issun chętnie służy nam radą przez cały czas trwania przygody i jest naszymi ustami, ponieważ Ammy (właśnie Issun ją tak przezwał) nie potrafi mówić ludzkim głosem. Sprawia to zdziwienie na oczach innych postaci w grze, gdyż Issun jest niewidoczny dla większości śmiertelników, jak i prawdziwa postać Ammy.
Ośmielę się stwierdzić, że ta urocza i przezabawna parka, w której często dochodzi do kłótni jest najfantastyczniejszym duetem z jakim spotkałem się kiedykolwiek w grach! Gra aż ocieka świetnym humorem! Przykład ? Bogini Sakuya poucza Ammy na swoistej odprawie. Zagadana boginka nie zauważyła, że Ammy się trochę przysnęło w trakcie i na jej twarzy co ją bardzo rozgniewało i ukarała wilczycę, a na jej twarzy zagościł *zonk*. W grze jest o wiele więcej momentów, w których parska się śmiechem. Np. Sasuno pozujący na wielkiego wojownika jest tak naprawdę tchórzem i zazwyczaj salwuję się ucieczką. Gdy dochodzi do jego walki z demonami, naszym zadaniem jest tak w ukryciu pomóc Sasuno, aby ten myślał że to on wygrał i jest niezwyciężony, a przy okazji uwierzył w siebie. Najbardziej rozśmieszył mnie centymetrowy Issun, który jak tylko się rozgniewa to wyciąga swój ogromny mieczyk (pół centymetra) i z groźną miną nawołuje wrogów do porządku.
Od prawie każdej postaci jaką spotkamy w grze bije ciepło i tak naprawdę nie sposób ich polubić. Złe są tylko demony, chociaż kiedy Ammy będzie musiała ‘przebrać się” w jednego z nich, okażę się, że są to całkiem sympatyczne istoty, czego nie można powiedzieć o bossach, którzy są źli do szpiku kości.
Po drodze spotykamy wiele oryginalnych postaci. Wspomnę może tylko o typku zwanym Waką, który w sumie jako jedyny widzi Ammy pod prawdziwą postacią. Waka jest tajnym agentem, szpiegiem, który wali często tekstami po francusku. Z początku koleś irytuje, ale z czasem da się go polubić.

Więc chodź, pomaluj mi świat…
Pora na główny punkt programu i rozwiązanie tajemnicy „magicznego pędzla”. Jedną z umiejętności naszej bogini jest malowanie świata i przywracanie mu barw. Pędzel ma wiele zastosowań i to jak go użyjesz zależy tylko od ciebie, no i głównie od autorów gry. Otóż gdy naciśnie się R1, gra zatrzymuje się i obraz gry zamienia się w statyczne płótno na którym możemy malować obiekty pędzlem. Po co ? Dam przykład. Widzisz zniszczony most, rysujesz odpowiednie linię i most jest jak nowy, chcesz zamienić noc w dzień i odwrotnie ? nic prostszego, odpowiednio rysujesz na niebie koło i półkole, źródło, z którego ludność kilkadziesiąt lat temu czerpała wodę wyschło ? drzewa stały się stare i spróchniałe ? ziemia została pozbawiona trawy i kwiatów ? sprawę załatwi pędzel. W sumie jest 16 różnych technik malowania i wszystkie zdobywa się poznając w czasie gry innych pomniejszych bogów, każdą z tych technik można użyć na kilka różnych sposobów. Oczywiście nie trzeba perfekcyjnie wszystkiego namalować, gra na pewno zaliczy nam koło w kształcie jajka.

Walcz w imię ludzkości!
Walka nie jest w tej grze najważniejsza. Większość potyczek można ominąć, ale przydadzą się one, gdyż za każdą jest kupa yenów (waluta), za którą kupuję się przedmioty i karmę dla zwierząt, które trzeba dokarmiać. System walki jest niczego sobie. Przeciwniczy są cały czas widoczni podczas eksploracji i jak tylko się do nich zbliżymy ekran zostaje ograniczony barierą, a wewnątrz dochodzi do starcia z sługusami Orochiego. Design stworów jest typowo japoński i nie wszystkim przypadnie do gustu. pierdzące małpy, poruszające się pod ziemią mały walące w bębny, latające ryby i różne inne dziwactwa. Ammy posiada bardzo wiele ciosów, których może się nauczyć w dojo u pewnego arcyzabawnego mistrza. Oprócz tego posiada trzy rodzaje broni wywodzące się z japońskiej mitologii: miecze, zwierciadła i klejnoty. Miecze to broń na krótki dystans, którą można ładować i ciosem posłać wroga na drugi koniec mapy. Zwierciadła też spisują się na bliską odległość oraz mogą blokować ataki przeciwników. Klejnotami strzela się niczym z bicza, a także można strzelać na odległość. Ammy może ze sobą nosić dwa rodzaje broni na raz, więc można pokombinować i np. biczować klejnotem i blokować ataki zwierciadłem.

Podstawa to uwierzyć.
Ammy zdobywa „punkty wiary” za każdy dokonany cud. Aby je otrzymać należy kolorować świat, dokarmiać zwierzęta i wykonywać questy powierzone przez ludzi. Sub-questów jest ogromna ilość, prawie każda osoba ma dla nas jakieś zadanie i punkty, które otrzymujemy za każde wykonane zadanie inwestujemy w pasek życia, ilość tuszu do pędzla (bo ten potrafi się wyczerpać), ilość żyć dzięki którym po śmierci odrodzić się w tym samym miejscu, bez resetowania gry oraz w pojemność „portfela”. Zadania jakie zlecają nam ludzie są na ogół łatwe i są odskocznią od głównego scenariusza. A to trzeba znaleźć lekarstwo dla ojca dziewczynki, a to uratować wszystkie drzewa w mieście. Na pewno nie jest nudno.

Piękna jak obraz.
Grafika to arcydzieło. Kapitalne użycie cell-shadingu, czyli stylu graficznego, który przypominać ma komiks. Okami przypomina japoński obraz, w który ktoś tchną życie. Rewelacja, popatrzcie zresztą na screeny. To ruchomy obraz !
Ammy wraz z Issunem zwiedzą ogromną ilość poziomów poprzez wioski z licznymi tradycyjnymi, japońskimi zabudowaniami, po miasta, bambusowe lasy, wzgórza, zimową krainę. Jest różnorodnie, a każda miejscówka jest wykonana perfekcyjnie! Kiedy Amaterasu swoją mocą odradza ostatnie najważniejsze drzewo na danym terenie, włącza się kapitalna animacja wraz z genialnym akompaniamentem i kamera pokazuje nam dotychczas zdewastowany teren, który nabiera barw. Szczeka opada za każdym razem. Postacie są zrobione mocno karykaturalnie co nadaje im niecodziennego charakteru.
Oprawa to szczyt osiągnięć PlayStation 2 i jedna z najpiękniejszych gier, nie tylko na past-geny, ale także w historii gier.

Brzmi równie pięknie jak wygląda.
Z początku irytowały mnie simsopodobne dźwięki wydawane przez postacie w grze, bo dubbingu zabrakło. Po chwili jednak (jakichś 5 minutach) te głosy wydały mi się szalenie zabawne i potęgowały luźny klimat gry. Prawdopodobnie każda z napotkanych postaci inaczej się odzywa. Okami ma także najpiękniejszy soundtrack z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia. Całość jest zagrana na tradycyjnych, japońskich instrumentach jak flety, bębny i masa innych, których nazwy nawet nie znam. Każda miejscówka ma swoją własną melodię i większość z nich nadaje się do nucenia. Odpowiednio podczas eksploracji jest spokojnie, podczas walki bębny grają zdecydowanie szybciej, a gdy zwiedzamy zapomniane jaskinie w których mrokach kryje się zło, muzyka jest odpowiednio nastrojowa i tajemnicza.

„Zelda na PlayStation 2”
To najlepsza gra w jaką grałem i największa przygoda jaką przeżyłem przed telewizorem. Ma w sobie „to coś” co nie pozwala odejść od konsoli. Pamiętam, że moje pierwsze posiedzenie trwało około 6 godzin ! Nie wiem czy gra spodoba się każdemu. Na pewno nie tym, którzy na mangę i anime oraz inne japońskie dziwactwa patrzą jak na coś złego i głupiego. Trzeba pogodzić się z 100% japońskim designem tej gry.
Okami mimo wielu zapożyczeń od gry Nintendo (Zelda), daje sobie radę i kopiuje tamto arcydzieło genialnie, a nawet wychodzi jej to lepiej niż w Zeldzie. Po tylu latach grania doczekałem się gry idealnej, bezbłędnej, o której nigdy nie zapomnę i będę ją miał w swojej kolekcji już na zawsze. gra jest ponadczasowa i raczej nigdy się nie zestarzeje i za każdym razem będzie mnie bawić i za każdym razem grając w nią, na twarzy będzie mi towarzyszyć uśmiech. To jest Sztuka.
Najlepsza gra na najlepszą konsolę, jedyna która zasługuje na ocenę…
11\10
- Grafika: 11\10
- Dźwięk\muzyka: 11\10
- Design: 11\10
- Fabuła: 11\10
- Grywalność: 11\10
PLUSY:
- oprawa audio-wizualna
- wciągająca historia
- para głównych bohaterów i barwne postacie
- masa zadań do wykonania oraz liczne sekrety i bonusy
- zabawa pędzlem
- długość rozgrywki
- aspiruje do miana sztuki
- bezbłędna, wręcz idealna
- ponadczasowa
MINUSY:
- kiedyś się kończy, ale będzie to wspaniała przygoda, dająca masę radości i satysfakcji przez bite 50 godzin
- studio Clover (producent) zostało zamknięte ze względu na słabą sprzedaż gry. Teraz artyści maczający palce przy Okami pracują w Platinum Games i nic nie wiadomo o ich nowych grach

Recenzja bardzo subiektywna, a ocena powinna wynosić 10/10;)
Kurczę, pograłbym w to, ale nie mam PlayStation 2. Może się kiedyś w to zaopatrzę…
PS. Niezła ocena :)
No okami, jest teraz dla mnie celem nr. 1 jeśli chodzi o PS2.
Tak jak napisałeś gra nie jest dla każdego, może to tłumaczyć też niska sprzedaż samej gry.
Ogólnie mam wrażenie, że grę mocno wyidealizowałeś, no ale gra trafiła idealnie w twoje Japońskie gusta więc nie mogę ci tego zarzucić ;)
Gra jest stworzona na Wii więc na tej konsoli możemy się spodziewać ocen z rzędu 12 a nawet 13 :D
Jeśli chodzi o wykonanie, ten tzw. “oczopląs” to jest to jak najbardziej sztuka, ale jeśli chodzi o całokształt to raczej nie i wyżej z tego typu gier sobie cenię SotC czy Eternal Sonata.
Gra ma kilka braków i poza tekstem o karcie pamięci na początku gry jest mało śmieszna i potrafi przynudzić, dlatego dla równowagi dałbym jej 8/10 :)
8\10 ?????? Widzisz i nie grzmisz !!!!???
To, że się nie znasz Radoom to ja wiem odkąd kupiłeś Xboxa ;P hehe
10\10 jak najbardziej się należy, bo gra jest nieźle przemyślana, no nie potrafię nic złego o niej powiedzieć. Ani razu grając w nie nie stwierdziłem, że “o tutaj mogliby coś dodać”; “a tutaj usprawnić”.
Gdybym tylko miał ps2 xd
Gra cudo a Radoom się nie zna. SOtC choć też świetny to jednak deczko słabszy od Okami.
Świr80pl- Co z ciebie za fanboy XO, skoro takie gry to dla ciebie cudo ?
Dla Świra jedynym prawdziwym cudem i tak pozostaje Shenmue, więc wiesz :)
A Grz3chu może walnąłbyś nam tu ładną reckę ICO i Shadow Of The Collosus? :)
Radoom > wyjątkowy ;-)
Kradziej > Dobrze gadasz :-)
I Co ciekawe na obu Xboxach można grać w Shenmue 2…
Ta gra to arcydzieło! Kocham ją ! Przeszłam ją 3 razy, a teraz zaczęłam 4 raz i mi się nie nudzi! xD
KOcham, to arcydzieło! I bardzo boli mnie fakt, że o Okami2 ani widu, ani słychu, a miało powstać… :[