I am Legend - recenzja
styczeń 12, 2008 autor grz3chu
I am Legend (USA 2008)
- reżyseria: Francis Lawrence
- obsada: Will Smith
- gatunek: s-f
Robert Neville (Will Smith) to genialny naukowiec, jednak nawet jemu nie udało się opanować straszliwego wirusa, którego nie można powstrzymać ani wyleczyć i który… został stworzony ludzką ręką. Neville, z niewiadomego powodu odporny na działanie wirusa, jest ostatnim żyjącym człowiekiem w mieście – kiedyś zwanym Nowym Jorkiem… – a być może nawet na świecie. Jednak nie jest sam. Otaczają go „Zarażeni” – ludzie, którzy na skutek epidemii zmienili się w mięsożernych mutantów zdolnych do funkcjonowania jedynie w ciemnościach, pożerających i zarażających wszystko i wszystkich na swojej drodze, pozbawionych wszelkich emocji i inteligencji. Ostatnie trzy lata Neville buszował po okolicy w poszukiwaniu pożywienia i zapasów, systematycznie wysyłał w eter wiadomości, wierząc, że dotrą one do innych ocalałych. Jednak Zarażeni cały czas czają się w mroku i czekają, aż zrobi jeden śmiertelny błąd. Będąc jedyną nadzieją ludzkości, Neville ma już tylko jeden cel: znaleźć sposób na odwrócenie działania wirusa. Chce do tego wykorzystać własną, odporną na chorobę krew, na którą jednak wciąż polują Zarażeni. Neville wie, że potwory mają nad nim przewagę, a jego czas nieubłaganie dobiega końca.
Film oparty na powieści Richarda Mathesona.
Po obejrzeniu 28 Dni Później, cała otoczka I am Legend nie wydaje się taka niesamowita. Oba filmy wiele łączy: większość ludzi to zainfekowane bestie, odporni na chorobę ludzie zmuszeni są do ciągłej walki o przetrwanie, miasta są zdewastowane i wyludnione. Oczywiście nie ma mowy o tym, aby jeden film “zżynał” pomysły od drugiego. I am Legend jest oparty na książce z lat 50-tych i być może ekipa 28 Dni Później również wzięła sobie ten trudno dostępny u nas klasyk za źródło inspiracji.
Przez pierwszą część filmu obserwujemy codzienne, życie Nevilla. Widzimy jak musi zdobywać pożywienie, przyglądamy się jego zwykłym czynnością. Jest sam jak palec, no poza swoim psem - Sam i są to główni bohaterowie tego filmu. Pies odgrywa w filmie jak i w życiu głównego bohatera bardzo ważną rolę.
Akcja dzieje się w zniszczonym przez “zainfekowanych” Nowym Yorku i widać, że film miał większy budżet niż wspomniany wcześniej 28 Dni Później. Nie poskąpiono efektów specjalnych. Miasto wygląda jak po bombardowaniu (miasto w 28 Dni Później jest “tylko” wyludnione i puste), gdzieniegdzie wyrosły ogromne zarośla, na ulicach stoją pozastawiane w pośpiechu samochody, po obszarze całego miasta hasają sobie dzikie zwierzęta. Londyn w 28 Dniach Później wydawał mi się bardziej naturalny i realistyczny.
Codziennie wieczorem bohater barykaduje się w swoim domu, odcina się od świata na zewnątrz, idzie spać ze swoim psem i niezawodną fuzją (broń, jakby ktoś nie wiedział) i przysłuchuje się. Komu ? Czemu ? - Wampirom…o facjatach Golluma. Niezbyt ładnych, ale też ani trochę przerażających, czy też strasznych. Film nie jest horrorem, nie ma mowy o jakimkolwiek podskakiwaniu z fotela. Chociaż akcja w zupełnie ciemnym pomieszczeniu, do którego wbiega bohater za swoim niezbyt mądrym psem jest nawet, nawet… Brakuje mi w tym filmie takiej atmosfery, poczucia ciągłego zagrożenia, nastroju grozy.
SPOILERY: ON
Naprawdę głupim momentem w filmie jest to, że Nevilla, zawodowego żołnierza w pewnym momencie, w samym środku nocy, a jak wiadomo, wtedy ONE wychodzą, ratuje z opresji …matka z dzieckiem (!!) Bzdura ? No bzdura, a co Wy na to, że ta babka z synkiem od wielu dni i nocy (!!) podróżuje do jedynej, bezpiecznej, ludzkiej osady ? bez problemów, bez szwanku. Tak samo głupie jest to, jak przez nieuwagę Nevill dał się tak łatwo podejść wampirom (scena z manekinem).
W ostatnich dwudziestu minutach akcja pędzi na zabój, ku nieco rozczarowującemu końcowi, w którym znowu matce z dzieckiem nic się nie dzieje. Zabrakło pewnie czasu twórcom na dopracowanie tego i owego.
SPOILERY: OFF
Planowany jest sequel. Zazwyczaj drugie części zawsze są gorsze od pierwszych, a I am Legend to film, który legendą raczej nie zostanie. Bardziej polecam 28 Days Later.
6\10

FIlm zapowiada się na prawdę ciekawe być może go obejrzę…..
Co do pułapki, sie nie zgodzę. Tak samo jeśli chodzi o końcówkę. Tez mnie zastanawia jak ta babka podróżowała.
Spojler
Co do zarażonych, w kinie siedziałem przy głośniku, więc w scenie jak pies chowa sie pod stołem, i jest cicho i nagle ten zarażony zawył, to jednak podskoczyłem;)
Koniec Spojlera.
A i ocenę podniósł bym o punkt, albo nawet 2.
A i za grę Smitha dodał bym ten owy punkt;)
Na Litość! To nie są wampiry. To już drugie miejsce, w którym widzę określenie “wampiry” w odniesieniu do tego filmu.
Te potwory, bestie czy jak je tam nazwiecie to ludzie zainfekowani wirusem, który całkowicie odziera z człowieczeństwa. W pewnym momencie w filmie, ktoś mówi że początkowe objawy przypominały wściekliznę, vide - światłowstręt. Ogólnie rzeczona choroba powoduje oprócz widocznych zmian fizycznych wzrost agresji. Niedawno widziałem zapowiedź filmu z podobnym motywem (niestety nie pamiętam tytułu), w którym to ludzie z bliżej nieokreślonych powodów, zaczynają szaleć i zabijać się nawzajem.
Podsumowując - fakt, że coś reaguje na krew nie oznacza, że jest to wampirem.
miałem zedytować to zanim o tym napisałeś metatron, ale już tego nie zrobię
Właśnie zabieram się za oglądanie filmu w domowym zaciszu ;) Tatko mówił, że film genialny, a Ty oceniłeś go na marne sześć oczek. Zobaczymy czy mi przypadnie do gustu :)
Akatriel - mój staruszek też określił te stwory jako wampiry, podobnie jak dwójka moich kumpli xDD
Ta twoja recenzja jakoś nie pociąga do obejżenia filmu, ale jednak wybiorę się na ten film do kina. Zawsze takie filmy mnie przyciągały do siebie…
No czekałem, na recenzję w moim ulubionym serwisie filmowym i się doczekałem :)
http://film.org.pl/prace/jestem_legenda.html
No właśnie nie mogłem sobie przypomnieć do jakiego filmu jest podobny „Jestem Legenda” i to właśnie napisałem „28 Dni później”(ahhh ta skleroza) tylko że tam ci zainfekowani ludzie mogli atakować w dzień w przeciwieństwie do „Jestem Legendą” . A co do oceny to za niska takie jest przynajmniej moje zdanie, nie jestem jakimś wielkim znawcą kina ale 8/10 to powinno końcowa ocena tego filmu, trzyma w napięciu, jest mała dawka humoru i grozy i bardzo dobra gra aktorska Will Smith.
A mi się cholernie spodobał. Uwielbiam filmy, chodzę do kina co tydzień - akurat od I Am Legend nie oczekiwałem niczego ponad świetnego filmu akcji i to jest. Nie zabrakło ciekawej katastrofy, horrorowej otoczki (dziewczyna się przytulała :D) i wypaśnego klimatu schizu głównego bohatera. Według mnie 8/10 powinno być, choć może Jess siedząca koło mnie podskakująca przy każdej akcji na mnie nieco zawyżyła ocenę. ;)
A ja oceniam zgoła inaczej ten film. Will Smith zagrał świetnie swoją rolę, a i rola psa y jego sens bycia w filmie jest rozegrany kapitalnie. W sumie filmów często nie oglądam, ale ten mi się spodobał, śmiało dałbym mu ze 7+/10
Nie wiem czego bardziej się czepiasz - tego, że dał się złapać zawodowy żołnierz (naukowiec) czy może tego, że uratowała go matka z dzieckiem. Facet miał już dość życia, bo musiał udusić swojego psa i chciał jak największą liczbę tych “ludzi” rozwalić (taka zemsta, tylko, że cały czas pracował nad antidotum, żeby ich w pewnym momencie rozwalić :P ). Jak się gada do manekinów to może odwalić palma (Tom Hanks gadał do piłki i też nie było z nim najlepiej ;) ). Więc nie wierząc już w to co robi, nie myślał już, tylko działał pod wpływem impulsu - schiza niekontrolowana i bardzo dobrze zagrana więc ja tych rzeczy się nie czepiam. Co do sequela, to Will już pewnie w nim nie zagra, chyba, że tak jak Obi-Wan Kenobi ;) i to jest błąd, bo to on jest tym, który napędza ten film - ale chyba też producenci nie będą tacy tępi i wymyślą bajeczkę, że Will jednak ożyje i zagra swoją rolę - ale to tylko Hollywood…
greams - po wybuchu granatu ciężko będzie go raczej ożywić ;)
Wiesz niejednym już nas Hollywood umiał zadziwić ;) a nawet już spekulowali co by było gdyby - no bo przecież nie widzieliśmy jak zginął :D pokażcie mi ciało :P i kontynuację przecież to umieją zrobić z niczego więc nigdy nie wiadomo. Moja ocena filmu to też takie 7+ bliżej 8 :) chociaż jak trawa wyrosła w 3 lata na ulicach Manhattanu tego się nie dowiem nigdy ;)
Też przypomina mi to 28 dni później…
Pozdrawiam!
Czego ty chcesz od tego filmu świetny dla mnie jakieś 8-. Poza tym zlę zrozumiałeś chyba niekturę żeczy tak mi się wydaje.
A…i dajcie spokój z tymi wampirami.
Film słaby… naprawdę jestem zawiedziony. Wypełniony niedorzecznościami, jak np. lwy biegające tu i tam, stada jakichś jeleni… Retrospekcja nudna, jej schemat powielony. Gra Willa niczego sobie niby, momentami zbyt plastyczna, naiwna. Może wypadła tak dobrze, bo był jedynym cholera aktorem który pojawiał się w tym filmie. No w sumie pies umiał jeszcze parę niezłych sztuczek. Nie chce mi sie wymieniać więcej wad. Dałbym max pięć, sytuacje ratują sceny opustoszałego miasta i partyjka golfa na lotniskowcu.
I am legend - to przereklamowana szmira. Popieram Ciebie. I jeśli lubisz filmy, to zapraszam do siebie, na http://www.pumex.wordpress.com
;)
Pozdro!
Pumat! :)